15 czerwca 2010

2

Zdaję. Jestem free, do szkoły nie chodzę na to, co muszę, tylko na to, co mi się podoba + przy okazji odprawiam niezłą pucę. Nudną godzinę lekcyjną przepijam grą w karty przy wielkiej bułce za dwa pięćdziesiąt and prawdopodobnie sokiem pomarańczowym, na tak zwanej świetlicy. To są nasze najlepsze dni. By the way - czesanie włosów do góry strasznie mnie postarza, już nie mylą się z wiekiem, wróciło do normy.

Brak komentarzy: